Strona główna

Byłaby wpadka...



Spotkanie z przyjaciółką. Przyjechała do mnie. Poszłyśmy na spacer.
Coś mnie pokusiło, żeby pokazać jej gdzie mieszka jego laska, bo ostatnio to wyczaiłam.
Szpieg-amator ze mnie niezły.
Idziemy idziemy, już byłyśmy w pobliżu jej domu, patrze a on jedzie...
Dobrze, że jednak bliżej jej domu nie podesżłyśmy, bo byłby przypał cholerny.
Zatrzymał się i zapytał gdzie to idziemy, odpowiedziałam "aaa zwiedzamy okolicę :D" ale ambitnie nie? :)

Poł godziny póżniej sms od niego
On: Biore Cie z kolezanka! :) Co ty na to?
(ze what?? co ma znaczyć "biorę" ?? temat trojkąta juz przerabialismy i wie, ze nie jestem żądna takich doświadczeń, wole powalczyć z nim w cztery oczy :D)
Ja: K. nie jest zainteresowana znajomościami tego typu :D
On: Ale ładnie wyglądałyście razem :)
Ja: Wiem. Jak zwykle :D

I po kłopocie :D
Żeby nie pomyslał, że tylko jemu pewność siebie dopisuje :D


Ostatnio przodują u mnie włoskie piosenki. Al bano i Rominy Power mogę słuchać na okrągło..


bo po pierwsze, bo po drugie, bo ... skomentuj (16)
2007-05-18 23:14:29